Liderzy na 55. OWRP PTTK „Pomorze 2014”

Wakacyjny czas minął, a w redakcyjnej poczcie sporo wieści od Liderów. Kilkoro wakacyjne szlaki zaprowadziły na OWRP. Zachęcam do zapoznania się co oznacza ten skrót. A za rok, dwa może w OWRP będzie brało udział wiecej Liderów i to po obu stronach barykady.
 
Ogólnopolskie Forum Młodzieżowych Liderów Turystyki było dla nas początkiem znajomości. Bycie Liderem jednak zobowiązuje. W tegoroczne wakacje postanowiliśmy razem ruszyć na szlak, aby oprócz zacieśniania więzi przyjrzeć się jak organizuje się ogólnopolskie imprezy. Grupa Liderów w składzie: Ada, Bartosz, Maciej, Piotrek i Marcin wybrała się w tegoroczne wakacje na 55. OWRP PTTK „Pomorze 2014” (Ogólnopolski Wysokokwalifikowany Rajd Pieszy). Rajd ten jest imprezą szczególną. Niezbędnym wyposażeniem są bowiem namioty, menażki i inny osprzęt pozwalający na przeżycie pod gołym niebem. Gdyż codziennie śpi się w innym miejscu. Ruszyła nasza grupka trasą nr 3, a startowaliśmy z miasta Gdynia, z obozowiska w dzielnicy Kolibki, gdzie znaleźć można dworek Jana III Sobieskiego, który tam zamieszkiwał jako starosta pucki.  Naszymi komandorami na trasie byli Elżbieta i Damian Rabenda, który się doskonale spisali jako organizatorzy. 
 
Trasa przez pierwsze cztery dni prowadziła przez Puszczę Trójmiejską, gdzie po drodze zwiedzaliśmy miasto Wejherowo (bardzo urokliwie położone, otoczone zewsząd lasami), „Katyń Pomorski”, czyli Lasy Piaśnickie, miejsce masowych egzekucji inteligencji pomorskiej podczas II Wojny Światowej, oraz Mechowo, gdzie znaleźć można Groty Mechowskie, czyli zespół małych grot, jest to ciekawostka geologiczna, gdyż to jedyna na północy Polski jaskinia. Warto miejsce zobaczyć, zwłaszcza, że jest dobrze zagospodarowane pod względem turystycznym.
Od Rzucewa, gdzie spałaszowaliśmy przepyszną szarlotkę na tarasie zamkowym, trasa prowadziła już brzegiem Zatoki Puckiej. Pierwsze wrażenia nieciekawe, gdyż poza miejscowościami, brzeg zatoki nie jest tak atrakcyjny jak wybrzeże morskie, ponieważ pełno było sztormowych odpadków jak i szlak praktycznie zarośnięty przez trzciny. W Pucku spaliśmy na plaży miejskiej, przez to byliśmy pewnego rodzaju sensacją dla nobliwych mieszczan puckich, zwłaszcza jak w silnym wietrze od zatoki rozbijaliśmy namioty. Wieczorem naszą trasę odwiedził Pan Burmistrz Marek Rintz, który opowiedział o ciekawych dziejach Pucka, które również jak Częstochowa, oparła się armii szwedzkiej podczas „Potopu”, a po I Wojnie Światowej była pierwszym portem morskim dla II Rzeczypospolitej, jak i siedzibą marynarki wojennej. 
 
Z Pucka, przez słynne kaszubskie Swarzewo, gdzie znajduje się sanktuarium Matki Bożej Królowej Polskiego Morza, Władysławowo doszliśmy do osławionych w piosence Wodeckiego Chałup, gdzie spędziliśmy dwie noce. Jednak stety, czy niestety, nie ma już tam słynnej plaży dla naturystów, obecnie ona znajduje się w Dębkach, ale nic straconego, były i Dębki na naszej trasie tylko trochę później ;) Morze w Chałupach było lodowate, tak zimne, że aż przenikało dosłownie do szpiku kości, więc raczej korzystaliśmy z kąpieli po stronie zatoki, w przyjemnej i ciepłej wodzie. Dzień wolny spędziliśmy na kolejowej wycieczce na Hel, gdzie przewędrowaliśmy 13 km w poszukiwaniu keszy. Zobaczyliśmy słynne obiekty militarne z okresu II Wojny Światowej, jak również porozmawialiśmy pod pięknym dębem z pewnym nobliwym franciszkaninem, który o keszach wiedział sporo, nawet okazał się być opiekunem skrzynki co wprawiło nas w zdumienie ale tylko początkowa
 
Po wypoczynkowym dniu ruszyliśmy dalej w wędrówkę, plażami, tak jak w wierszu K. K. Baczyńskiego, gdyż są idealnym podsumowaniem wędrówki plażami:
Znów wędrujemy ciepłym krajem,
malachitową łąką morza.
(…)
Na fioletowoszarych łąkach
niebo rozpina płynność arkad.
Pejzaż w powieki miękko wsiąka,
zakrzepła sól na nagich wargach. 
Plaże nas zachwyciły, kilometry pustych plaży, bez natłoku plażowiczów, plaże całe tylko dla nas. Więc korzystaliśmy z nich, plażowaliśmy, kąpaliśmy i wędrowaliśmy  Nocowaliśmy w nadmorskich kurortach, na polach biwakowych w Jastrzębiej Górze i w Dębkach. Koło Jastrzębiej Góry zwiedziliśmy piękną latarnię Rozewie, w której znajduje się niewielkie muzeum latarnictwa oraz izba pamięci Stefana Żeromskiego, który spędzał tu swe wakacje, i napisał powieść „Wiatr od morza”. W Jastrzębiej Górze znajduje się najdalej położony na północ punkt Polski, co upamiętnia odpowiedni obelisk. Niedaleko Dębek zawędrowaliśmy do Żarnowca, miejsca słynącego z jeziora Żarnowieckiego, nieudanej inwestycji elektrowni atomowej, oraz sędziwego, średniowiecznego opactwa Panien Benedyktynek, które nadal tam mieszkają. Jest to niezwykłe miejsce, skromne, ale dostojne, i zmuszające do zadumy nad dziejami ziemi pomorskiej. W Białogórze pożegnaliśmy się z morzem, który nam towarzyszyło przez ostatni tydzień wędrówki i wchodziliśmy w głąb lądu, w stronę Wierzchucina. Jednak na brak wody nie mogliśmy narzekać, gdyż w Puszczy Wierzchucińskiej codziennie mieliśmy jeziora, z kąpieliskami, z których ochoczo korzystaliśmy, gdyż pogoda była upalna, i wręcz zapraszała nas do korzystania z wodnego ochładzania się. Zwiedziliśmy w Nadolu niewielki skansen wsi kaszubskiej. Warto tam podjechać, gdyż jest urokliwie położone nad jeziorem Żarnowieckim. A Gniewino z pewnością się kojarzy fanom piłki nożnej, jako miejsce gdzie w 2012 roku mieszkała reprezentacja Hiszpanii, czego pamiątką do dziś jest zmodernizowana wieś, z licznymi piłkarskimi i hiszpańskimi ozdobami i napisami. W tej miejscowości znajduje się tzw. „kaszubskie oko”, czyli wieża widokowa, z której rozciąga się niezwykły widok na Kaszuby oraz wybrzeże Bałtyku. Przy tej wieży znaleźć można minigolfa, niewielki park dinozaurów, w sumie ciekawe miejsce na wypoczynek w trasie. 
Codziennie były ogniska, śpiewy do późna, aż do zdarcia gardeł, niezwykle klimatyczne były ogniska na plaży, w promieniach zachodzącego słońca, jak również ogniska w kręgu starodawnych dębów (we wsi Mierzyno), które niezwykle nastrajały do śpiewu, i dumania nad ognia blaskiem. Nasze ostatnie pożegnalne ognisko odbyło się  w Łęczycach, gdzie komandorka rozdała dyplomy dla najstarszego jak i najmłodszego uczestnika trasy, oraz dyplomy za konkurs krajoznawczy, którzy otrzymali nasi liderzy-Piotrek i Marcin. Jak również dyplom otrzymał pies Nero, który był maskotką naszej trasy. Ostatnia trasa z Łęczyc prowadziła już do Lęborka, do miasta w którym spotkały się wszystkie trzy trasy tegorocznego OWRP PTTK (trasa nr 1 szła z Sławna, a trasa nr 2 z Charzykowych). W Lęborku odbyło się oficjalnie zakończenie imprezy, spotkaliśmy się z kolegami i koleżankami, którzy tym razem szli innymi trasami, jak również to Lębork był smutnym miejscem, gdyż tam się żegnaliśmy. Jednak wiemy, że się spotkamy za rok, na 56. OWRP PTTK, które organizować będzie O/PTTK „Podlasie” w Siedlcach. Zapraszamy was, czytelników jak i Liderów, byście z nami w przyszłym roku zawędrowali podlaskim szlakami do Siedlec! Byśmy mogli znów zanucić:
Znów wędrujemy ciepłą ziemią,
znów wędrujemy ciepłym krajem.
 
Marcin A. Klemenski
 

Odznaka Śladami Koziołka Matołka